Obyczaje bożonarodzeniowe w Pietrowcach Dolnych

popołudniowy dzień przed Bożym Narodzeniem polska społeczność zebrała się w skromnym wiejskim pięknie udekorowanym klubie w Pietrowcach Dolnych na Arszycy, aby spotkać się z Konsulem Generalnym RP w Winnicy panem Damianem Ciarcińskim. Na spotkanie przybyli również goście z Telewizji Polskiej TVP Polonia Wschód na czele z panią Grażyną Orłowską-Sondej.

DLA NAS POLAKÓW z Pietrowiec Dolnych, to było wielkie przeżycie: spotkanie z Panem Konsulem RP, ekipą telewizyjną i okres Bożego Narodzenia. W pierwszej połowie dnia odbyły się rozmowy kwalifikacyjne na Kartę Polaka Konsula Generalnego RP Damiana Ciarcińskiego z Polakami z Korczeszt, Pietrowiec Górnych i Arszycy. Po owocnej pracy odbyło się wspólne spotkanie z mieszkańcami naszej wsi oraz sąsiednich.

Tym razem przedstawiliśmy tradycje Świąt Bożego Narodzenia, które zostały nam przekazane z pokolenia na pokolenie, od naszych pradziadków i pielęgnowane przez naszych rodziców. Jesteśmy dumni, że nasi przodkowie zachowali to, co najcenniejsze dla nas: w tak trudne czasy komunistyczne nie stracili wiary w Boga, ojczystego języka, polskich obyczajów i tradycji. Pietrowce Dolne są prawdopodobnie najbogatsze w różnorodne tradycje i obyczaje, do dziś tu zachowano bogactwo tradycji ludowych, związanych ze Świętami bożonarodzeniowymi. Pamiętając słowa Jana Pawła II „..nie wolno nam zapomnieć kim jesteśmy i gdzie są nasze korzenie, chcieliśmy zupelnie pokazać gościom zachowane świąteczne tradycje oraz nauczyć maluchów ich pielęgnowania.

Po krótkim czasie udaliśmy się do świetlicy, przywolując świąteczną atmosferę przez obejrzeniem inscenizacji Jasełek.

WIGILIJNY PORANEK. Chodzenie chłopaków „po pałażniczkach”. Dobrym zwyczajem jest, że w wigilię w dom pierwszy ma wejść mężczyzna, bo przynosi szczęście. Dlatego mężczyźni w tym dniu są bardzo oczekiwani w każdym domu. Chłopaki winszują, darują pałażniczkę „zielone drzewko”, a gospodyni domu wynagradza ich, dziękując za trud słodyczami, jabłkami, a zamożni gospodarze nawet monetami.

Dalej trwają przygotowania do wspólnego wigilijnego stołu. Była pałażniczka, ubrana cukierkami, jabłkami, miodowniczkami i nawet własnoręcznie robionymi zabawkami. Siano na stole, pod białym obrusem i pod stołem, dwanaście postnych potraw, kołacz, miód i opłatek, postne knysze z makiem i nawet talerz dla niespodziewanego gościa. Przed wieczerzą zasiadł z nami Konsul Generalny RP w Winnicy Damian Ciarciński. Odmówiono modlitwę, następnie – dzielenie się opłatkiem, składanie życzeń, kolędowanie i wróżby dziewczynek. Potem pasterka.

Poranek Bożego Narodzenia. Mama przynosi ze studni świeżą wodę, „okraik knysza” (kęs chleba), specjalnie odłożonego z wigilijnego stołu, namaszcza miodem, do wody wrzuca się moneta i tym wszystkim członkowie rodziny umywają się. Woda – to żródło życia, chleb – dostatek, miód – piękność, a moneta „grajcar” – zdrowie. To wróży, że przez cały rok wszyscy będą zdrowi, piękni i żyć będą w dostatku. Od rana za świątecznym stołem zbiera się cała rodzina, ponownie dzielą się opłatkiem, kosztują świąteczne smakołyki i dzieci w pośpiechu udają się „po kropieniu”. Z zielonych gałązek jedliczki robią małe miotełki „kropidła” i przed wejściem w dom stawią na nich śnieg lub maczają w wodzie i, winszując (składają życzenia), kropią mieszkanie, za co otrzymują nagrodę.

Po Mszy Świętej zbierają się grupy „po kolędzie”. W Pietrowcach kolędują wszyscy: dzieci, młodzież i dorośli zwani „bratkami”. Po kolędzie chodzą chłopcy i dziewczynki od domu do domu. Ich kolędowaniu nie ma końca. Młodzież, nieżonaci chłopcy, wyruszają po kolędzie najpierw do dziewcząt, a potem każdy zaprasza do swego domu. Najpierw kolęduja, winszują, a potem poczęstunek, zaproszenie do stołu i tańce. I tak aż do białego rana.

NAJWAŻNIEJSZĄ KOLĘDĄ w Pietrowcach Dolnych jest kolęda „Bratków”. Bratkowie mają zawsze pierwszeństwo. Im wszędzie ustępują inni kolędnicy– dzieci i młodzież. Bratkowie mają obowiązek odwiedzenia każdej katolickiej rodziny, każdego bez wyjątku domu, chodzić od „żlóbeczka do żłóbeczka”. Wybiera się „kałfa”, który rozpoczyna i kończy kolędę, odpowiada za zbiór pieniędzy, u niego jest dzwoneczek i on decyduje, ile czasu można przebywać w tym czy innym domu. Kałfa piewszy wchodzi w dom, dzwoniąc, oznajmuje kolędników o rozpoczęciu i końcu kolędy. Bratkowie są wszędzie oczekiwani, gaździna zaprasza do stołu, częstuje najlepszymi strawami, goriołeczkom, a gospodarz płaci kolędę.

Po zakończeniu kolędy kałfa razem z bratkami, którzy „ wytrzymali” do końca i nie pogubili się, zbierają się u kogoś w domu i robią rachunek, liczą zebrane pieniądze i oddają kościelnemu na potrzeby kościoła.

Pomimo kolędowania dzieci, młodzieży i bratków w ten piękny wieczór z kolędą do nas zawitał rumuński dziecięcy zespól „Mugurel” pod kierownictwem Natalii Bałan, który zaprezentował widzom piekny zwyczaj folkloru rumuńskiego: powinszowanie, rumuńską kolędę i taniec. Nie zabrakło i miejscowego Polonijnego Folklorystycznego Zespołu Gorali Czadeckich „Wianeczek”, w ich wykonaniu brzmiały piekne kolędy w języku polskim, ukraińskim i rumuńskim.

W świętowaniu udział wzięli także ksiądz proboszcz Roman Łyszak z Dawiden razem z parafianami, nasz miejscowy kleryk Kazimierz Wawrycz, liczni przedstawiciele Górnych Pietrowiec i Korczeszt, przewodniczący rady wiejskiej pan Georghij Fedorean .

Po zakończeniu pierwszej części imprezy gospodarz święta – ksiądz proboszcz Adam Bożek odmówił modlitwę i poświęcił opłatki. Wspólne dzielenie się opłatkiem jest symbolem pokoju, miłości, przyjaźni i okazją do złożenia sobie nawzajem najszczerszych świątecznych życzeń, oraz przebaczenia win.

PO WSPÓLNYM DZIELENIU się opłatkiem uwrażliwiony Konsul Generalny RP w Winnicy Damian Ciarciński podziękował za zaproszenie i złożyl wszystkim świąteczne życzenia. Wszyscy obecni zaśpiewali dla Konsula oraz dla wszystkich przybyłych gości z Polski i z sąsiednich wiosek tradycyjnie po pietrowiecku „Sto lat” w języku polskim, ukraińskim i rumuńskim. Następnie wszystkich zaproszono do swiątecznego stołu, gdzie była okazja skosztować pietrowieckie smakołyki. Prawie do północy brzmiały kolędy. Pani Grażyna Orłowska robiła wywiady, filmowała tradycyjne pieśni i kolędy zespołu „Wianeczek” i razem z Panią Natalią Muzyką i Bożeną Sołek, wolontariuszkami Fundacji Studio Wschód, rozdawali paczki i słodycze, z trudem przewiezione przez granicę. A za chwilę, w swiątecznym nastroju uczestnicy imprezy powrócili do domu, aby tam już przez kilka dni cieszyć się razem ze swoją rodziną z przyjścia na świat Dzieciątka Jezus.

BYŁ TO PIĘKNY WIECZÓR wypełniony we wzruszające chwile, który na długo pozostanie w pamięci mieszkańców wsi. Jego sukces jest wynikiem ścisłej współpracy. My wpływamy na dzieci, zaszczepiamyw nich wiarę, tradycje rodzinne, religijne oraz narodowe. I te tradycje należy pielęgnować i podtrzymywać.

Maria MALICKA,

Prezes wiejskiego Towarzystwa Kultury Polskiej im.A.Mickiewicza

w Pietrowcach Dolnych

kprm

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

widem

Projekt Fundacji Wolność i Demokracja "Polska Platforma Medialna"