Оберіть свою мову

Nie pracują dla wdzięczności

I niemal codziennie gotują z miłością dla ludzi zubożałych przez wojnę

500 posiłków w kuchni społecznej, projekt  zainicjowany przez

Organizację pozarządową „Sprawa Kolpinga w Ukrainie”

 

Związek „Sprawa Kolpinga w Ukrainie”  (Dzieło Kolpinga w Ukrainie) jest organazacją pozarządową i  mieści się w Czerniowcach. Stowarzyszenieposiada odrębne jednostki w Żytomierzu, Winnicy, Szargorodzie, Tarnopolu, Lwowie, Stryju, Iwano-Frankowsku, Użhorodzie, Łucku i Dnieprze, a z odrębnej jednostki „Rodzina Kolpinga w Czerniowcach” faktycznie powstała ta organizacja publiczna na Ukrainie. Czerniowiecka „Rodzina Kolpinga” została założona w 1997 roku przy kościele rzymskokatolickim pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, a jej flaga, jako symbol Międzynarodowej Organizacji Katolickiej „Dzieło Kolpinga”, znajduje się w tym kościele, jak i w podobnych organizacjach katolickich na świecie.

Dawna siedziba biura kolpingowców – przy ulicy Gonty 20 w Czerniowcach – była pierwszą nieruchomością zakupioną przez tę organizację w czasach początku Niepodległości. Z biegiem czasu pojawiły się nowe potrzeby i biuro przeniosło się do nowego centrum. Było zaplanowano tu uruchomić jakiś ciekawy projekt. Ale wraz z początkiem rosyjskiej inwazji na Ukrainę na pełną skalę ludzie uciekający przed wojną na tyły potrzebowali wsparcia…

Dlatego kierownik Czerniowieckiej Rodziny Kolpinga Ludwik MARKULAK rozpoczął renowację starego lokalu i jego remont na potrzeby projektu Kuchni Społecznej. Sporządził niezbędne dokumenty, współpracując ze sponsorami, kierował pracami remontowymi, wyszukiwał i sprowadzał niezbędny sprzęt. A w marcu tego roku kuchnia społeczna rozpoczęła, a dokładniej kontynuowała swoją pracę w nowym, nowocześnie wyposażonym lokalu, należącym do organizacji pozarządowej “Dzieło Kolpinga w Ukrainie”.

A wszystko zaczęło się w 2022 roku. Od pierwszych dni wojny do końca sierpnia w szkole Nr 3 przy ul. Gercena mieściło się schronisko dla wewnętrznie przesiedlonych osób, których trzeba było dożywiać. Dlatego właśnie tam rozpoczęła pracę kuchnia społeczna, gdyż szkoła posiadała wyposażoną kuchnię i odpowiedni sprzęt. Ale zaczął się rok szkolny i wewnętrznie przesiedleni zostali przeniesieni do akademików przy ulicach Biłousowa, Czechowa, Rudańskiego, Czornomorskiej, Saltykowa-Szczedrina. Od 25 sierpnia 2022 r. do 4 marca 2024 r. kuchnia pracowała w wynajętym lokalu przy cegielni nr 3 (właścicielka Ludmiła Watamaniuk). Uchodźcy szli tam w ten czas na lunch, a teraz przychodzą do „swojej” kuchni społecznej, która mieście się w odrestaurowanym i nowocześnie zaadaptowanym lokalu przy ulicy Gonty 20. Obecnie nie tylko wewnętrzni przesiedleńcy z ww. schronisk, ale także dawni podopieczni, którzy mieszkają teraz na Grawitonie, Pr. Nezależnosti lub ulicy Komarowa.

...Przed godziną jedenastą seniorzy powoli gromadzą się na podwórzu Kolpinga. Poznajemy się lepiej. Od października 2022 r. w Czerniowcach przebywa była nauczycielka z Chersonia pani Ludmiła  i pan Aleksander ze Skadowska. Każdy ma swoją historię i ból straty w oczach. Iwan Borysenko opuścił Charków w lutym 2022 r., a do kuchni społecznej przychodzi od ponad dwóch lat, bo – jak twierdzi – jedzenie tutaj jest pyszne i uchodźcy traktowani są jak rodzina. Alona Iskra ze Skadowska, mama dwojga małych dzieci, od kwietnia 2022 roku mieszka w schronisku przy ulicy Czornomorskiej. „We wspólnej kuchni niewiele można ugotować – przyznaje młoda kobieta. – A  więc obiad już mam, łatwiej jest dzieciom ugotować coś na śniadanie i kolacje…”

Anton Baranow, były ekonomista z Siewierodoniecka, mieszka obecnie u znajomego na ulicy Zawodskiej, który nie pobiera od niego czynszu. Mężczyzna nie może znaleźć pracy w swojej branży, więc pracuje na pół etatu jako tragarz na bazarze Kalinowskim. Po pracy „biega” na lunch, chociaż po wyglądzie nie można powiedzieć, że potrafi dużo biegać, a co dopiero pracować jako ładowacz. Obiecano mu jednak pomoc w innej pracy i ma nadzieję, że uda mu się.

Oleg Pietrow, emerytowany wojskowy, w 1988 roku przeprowadził się z Rosji do rodziny w Łysyczańsku. „Boli mnie dusza, że ​​prawie całe swoje świadome życie oddałem armii, która teraz niszczy Ukrainę, a na starość ja i moja żona musimy błąkać się po schroniskach…” Mężczyzna szybko odwrócił się i wyszedł prawie zapominając o torbie, po którą przyszedł.

- Jesteśmy niezmiernie wdzięczni tej kuchni – powiedział Wołodymyr Siomin, którego spotkaliśmy w rejestracji. Oddał swoją torbę ze słoikami pani Natalii i dodał, że on i jego żona uciekli z Bachmuta, mieszkają w akademiku uczelni medycznej, ale jego żona jest chora, więc mąż przyjechał za posiłkiem sam. Mówi, że żywią się tu od ponad półtora roku.

 - Wszyscy nasi podopieczni mają własne słoiki i pojemniki. A po ich wypełnieniu w kuchni, są rejestrowane w odpowiednim dzienniku – mówi koordynatorka projektu Kuchna Społeczna N. Zagorska.  Obiady pakowaliśmy kiedyś w jednorazowe pojemniki, ale jest to drogo i niepraktyczne, a potem ludzie wyrzucali ten pojemnik i tworzyli górę plastiku! Zaproponowaliśmy im, aby kupili dla siebie odpowiednie pojemniki.  Konsumenci to zaakceptwali.

Pani Natalia kieruje tym projektem od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę na pełną skalę. Początkowo karmiono osoby wewnętrznie przesiedlone w schronisku przy szkole nr 3, gdzie pomagała jej Natalia Sołowej, kierownik szkolnej kuchni. Codziennie przychodziło tam prawie trzydziestu wolontariuszy. Wielu osobom musiała nawet podziękować i odesłać, bo w kuchni nie było wystarczająco dużo miejsca. Dziś przy Gonty 20 pracuje ośmiu etatowych pracowników, którzy otrzymują płacę minimalną.

- Wiadomo, że praca w kuchni nie jest łatwa – kontynuuje Pani Natalia. – Taka praca w każdym lokalu gastronomicznym jest płatna znacznie wyżej, więc można powiedzieć, że ci ludzie nadal pracują jako wolontariusze, bo wszyscy razem pracujemy od pierwszych dni wojny. Do niedawna obiady przygotowywaliśmy bez dni wolnych, teraz jesteśmy zmuszeni dawać odpocząć przynajmniej raz w tygodniu – w niedzielę. Tym bardziej, że została nam już tylko jedna profesjonalna kucharka...

Kuchnia społeczna przygotowuje dziennie aż do pięciuset posiłków. W dniu, w którym rozmawialiśmy z panią Natalią, wysłano 150 obiadów dla chorych osób wewnętrznie przesiedlonych mieszkających w Sadogórze na ulicy. Pidkowy, 11 (na terenie dawnego dziecięcego internatu przeciwgruźliczego). Są to w większości osoby z ograniczoną możliwością poruszania się, dlatego ich obiady dostarczane są do miejsca zamieszkania. A Ludwik  Markulak zawiózł 170 obiadów do szpitala dla weteranów wojennych, gdzie obecnie głównie przebywają i leczą się wojskowi. Pani Natalia  zabrała mnie do biura i przedstawiła sekretarzowi krajowej organizacji pozarządowej Dzieło Kolpinga w Ukrainie. Wasyl SAWKA powiedział, że w ciągu całego swojego istnienia kuchnia społeczna przygotowała ponad 400 000 gorących posiłków. W sumie organizacja społeczna otrzymała ponad 300 ton pomocy humanitarnej. Tylko w zeszłym roku rumuński Kolping odbył 22 podróże w Ukrainę, Kolping z Polski sześć razy przyjechał z ładunkiem, a w 2023 r. z Niemiec przybyły trzy samochody dostawcze z pomocą humanitarną. Austriacka rodzina Kolpinga wysłała trzy ambulanse.

- Przykładowo, 5 grudnia 2023 r., w Międzynarodowy Dzień Wolontariatu, Rodzina Kolpinga z Czerniowiec przekazała ambulans do Czerniowieckiego Obwodowego Szpitala Weteranów Wojennych – kontynuował Pan Wasyl.  –  Pojazd pochodził od niemieckiej organizacji Direkt Hilfe, na której czele stoi Hanspeter Hartmann, a nasz Ludwik Markulak dostarczył i załatwił wszystkie niezbędne dokumenty.

Kierownik “Dzieła Kolpinga” dużo opowiadał o tym, czego organizacja dokonała w czasie swojej działalności od początku wojny, mówił o dużych darowiznach, także rzeczowych, napływających od innych europejskich organizacji Kolpinga. To jest wsparcie, które jest niezwykle potrzebne osobom,  ratującym się przed okrucieństwem raszystów. Od początku wojny organizacja zapewniła mieszkanie, żywność i najpotrzebniejsze artykuły prawie dla 3800 uchodźców. Pomoc psychospołeczną otrzymało ponad 2 tysiące osób.

Pan Wasyl ciepło wspomniał o wszystkich wspólnotach Kolpingowych, które wspierają Ukrainę. Zauważył, że Międzynarodowe Dzieło Kolpinga finansuje wszystkie niezbędne wydatki kuchni społecznej. A Rodzina Kolpinga z niemieckich miast Hachenburg, Marienstadt, Kolonia-Worringen, Koblencja przesłała fundusze na prace remontowe i wyposażenie nowej siedziby. Kolping Rumunii regularnie dostarcza żywność.

Nie pominięto także darczyńców z Bukowiny. Na przykład fundacja United Win (szef Wołodymyr Małysz) zaopatruje kuchnię w zboża, warzywa i olej. Firma Tereszkin codziennie dostarcza 50-70 bochenków chleba. Fundusz charytatywny Nowa Rodzina (szef Tetiana Bereżna) również znacząco pomaga Dziełu Kolpinga, podczas naszej rozmowy pani Natalia  powiedziała, że ​​pani Tetiana właśnie obiecała kupić profesjonalną maszynkę do mięsa dla kuchni za 70 000 UAH.

Na ścianach biura zauważyłam mnóstwo certyfikatów i podziękowań. Jedno z nich – z okazji Dnia Wolontariusza od Komendy Głównej Policji w Obwodzie. Ale z jakiegoś powodu nie widziałam żadnej ze struktur władzy.

– Nie pracujemy dla podziękowań i nie dla certyfikatów – zauważył pan Wasyl. – Staramy się pomagać ludziom zubożałym przez wojnę, przesiedleńcom wewnętrznym, którzy tam na wschodzie stracili wszystko. Wierzymy w zwycięstwo i w to, że większość z tych ludzi wróci do domu i po chrześcijańsku będzie wspominać Bukowinę ciepłym słowem.

Wierzymy, że tak się stanie, ponieważ filantropi Kolpinga z Czerniowiec pamiętają słowa swojego duchowego mentora i założyciela Dzieła Kolpinga – niemieckiego księdza katolickiego Adolfa KOLPINGA, który ponad 150 lat temu powiedział: „Wyzwania czasu powiedzą ci, co masz zrobić…”

 

Antonina TARASOWA.

Zdjęcie autora.

 

Публікація висловлює лише думки автора/авторів і не може ототожноватися з офіційною позицією Канцелярії Сенату

stopka2023