Старт

Czekając na weteranów, przygotujmy się na ich powrót

Obecne życie to czas walki, dlatego trzeba walczyć, bo na wojnie nikt nie szuka pokoju, nikt nie myśli o przyjemnościach, nikt nie martwi się o majątki,

nikt nie opłakuje kobiety, ale smuci się tylko z jednego powodu

- jak pokonać wroga. Tak będziemy się zachowywać...

Albo, ściślej, nie jest to kwestia naszych wysiłków,

ale łaski Bożej. Jego pomoc.

Św. Jan Chrzciciel

W parafii  Bazyliki Mniejszej pw. Podwyższenia Krzyża Świętego odbył się sakrament bierzmowania, którego wiernym udzielił bp Edward KAWA.

A potem we wspólnocie parafialnej Legionu Maryi odbyło się kolejne spotkanie na temat „Jak wspierać i komunikować się z powracającymi do domu kombatantami”, które poprowadziła psycholog Olena DOWGALOWA. Ta sama rozmowa odbyła się później z członkami Ruchu Rodzin Nazaretańskich.

Na spotkaniu był obecny ks. proboszcz Anatolij SZPAK oraz goście z Kamieńca Podolskiego. Wydarzenie rozpoczęło się tradycyjną wspólną modlitwą.

Następnie rozmawiali o systemie myślenia wojownika, który pomaga mu przetrwać, o zasadach walki oraz o wyzwaniach i niebezpieczeństwach, jakie czyhają na powojenne społeczeństwo ukraińskie.  Tematyka dotyczyła sposobów radzenia sobie z syndromem stresu pourazowego (SSPU), zapobiegania samobójstwom wśród weteranów oraz postrzegania przez nich podziału społeczeństwa na wojskowe i cywilne.

Tydzień później podobne spotkanie ze słuchaczami uniwersytetu trzeciego wieku przeprowadziła pani Olena Dowgalova. Psycholog podkreśliła, że ​​od tego, jak my, czyli społeczeństwo, w tym i kościół z wiernymi, przyjmiemy weteranów, zależy nasza przyszłość.

Z amerykańskich badań nad problematyką wojny we Wietnamie wiadomo, że jeśli nie zmieni się nastawienie społeczeństwa, to 80% wojskowych będzie miało syndrom stresu pourazowego, a m.in. jeśli samo społeczeństwo się nie zmieni, wówczas 30–40% całej populacji będzie miało ten syndrom. Weterani po powrocie do domu przynoszą swoim rodzinom i społeczeństwu wszystkie stresy i tragedie, których doświadczyli na polu bitwy. Weterani wywołają traumę w społeczeństwie, a społeczeństwo nie rozumiejąc weteranów, zrobi im traumę, czyli nastąpi polaryzacja społeczeństwa. Chociaż czynnikiem traumatycznym nie będą już rakiety, ale podział społeczeństwa na tych, którzy wrócili z wojny i tych, którzy byli na tyłach.

Z drugiej strony, jeśli społeczeństwo będzie gotowe na przyjęcie weteranów, ryzyko rozwoju PTSD zmniejszy się do 7-8%. W większości przypadków objawy PTSD znikną, jeśli weterani będą mieli swoje podstawowe potrzeby: wyżywienie, mieszkanie, pracę, leczenie. Dziś trzeba pomagać nie tylko wojskowym, ale także ich rodzinom i tym, którzy stracili w czasie wojny swoich bliskich. W naszych czasach potrzeba pomocy duchowej i psychologicznej jest szczególnie dotkliwa dla szerokiego grona osób, do których zaliczają się przede wszystkim wyżej wymienione osoby.

W tym procesie uzdrawiania społeczeństwa ważna rola przypada duchowej mocy Kościoła. Ważne jest, aby umieć słuchać i móc słyszeć. Wtedy będziemy mogli przygotować społeczeństwo na zrozumienie świata weteranów, nie zmuszając ich do bycia „jak my”. Głównym zadaniem jest przygotowanie społeczeństwa na powrót kombatantów do domów, praca z rodzinami wojskowych.

Wiktoria ŻUKOWSKA.

Super User

 

Публікація висловлює лише думки автора/авторів і не може ототожноватися з офіційною позицією Канцелярії Голови Ради Міністрів

stopka2023