Оберіть свою мову

Z historii Kościoła

W latach 80. XIX w. na zaproszenie arcybiskupa warszawskiego Zygmunta FELIŃSKIEGO do pracy duchowej przybyli na Bukowinę misjonarze jezuici. Pierwsze nabożeństwa odprawiano w małej kaplicy niedaleko miejsca, w którym później zbudowano kościół.

Rada Miejska miasta bezpłatnie przekazała wspólnocie kościelnej działkę przy ówczesnym Placu Ferdynanda. Budowa świątyni kosztowała 175 000 florenów. Pieniądze zbierano na całym świecie. Datki na cele charytatywne na rzecz przyszłego kościoła składali zarówno bogaci, jak i biedni. Ówczesny ksiądz Jan BADENY radził napisać na budynku: „Kościół ten powstał dzięki hojności miasta Czerniowiec i jego mieszkańców, ofiarności kapelanów wszystkich trzech wyznań chrześcijańskich oraz pieniądzom Polaków rozsianych po całym świecie. "

Jednym z najsłynniejszych ówczesnych architektów był Józef LEITZNER, dyrektor czerniowieckiej szkoły przemysłowej. Jego najlepszą budowlą jest Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa.

W czerwcu 1891 roku wmurowano kamień węgielny pod przyszłą świątynię. A trzy lata później, jesienią 1894 roku, dokonano jego konsekracji. Odprawiano tu nabożeństwa w trzech językach: polskim, ukraińskim i niemieckim.

Z Edenburga (Niemcy) sprowadzono trzy dzwony. Największy, ważył 20 cetnarów, nosił nazwę „Serce Pana Jezusa”.

Całkowita powierzchnia budynku kościoła wynosi ponad 3100 metrów kwadratowych. Długość budowli wynosi 52,9 m, szerokość 19,01 m, wysokość świątyni 27,57 m, wieża 58,39 m.

Pod koniec lat pięćdziesiątych kościół i klasztor zamknięto. Z terenu świątyni zniknęła słynna „Pieta” – figura Matki Bożej z ciałem Chrystusa na jej kolanach.

W 1960 roku, zgodnie z decyzją obwodowego komitetu wykonawczego, rozpoczęto przebudowę pomieszczeń kościelnych na archiwum regionalne. Wewnątrz budynek został podzielony na trzy kondygnacje stropami żelbetowymi. Pomiędzy kolumnami wzniesiono ceglane ściany z dekoracjami rzeźbiarskimi. Gabinet dyrektora został wyposażony w dawny ołtarz główny.

Zniszczeniu uległy piękne dolne witraże w oknach. Skradziono sprzęt kościelny. Zniknęły dzwony i unikalny zegar z wieży, który wskazywał godzinę we wszystkich czterech zakątkach świata. Organy, uważane za jedne z najlepszych w Europie Wschodniej, zostały wyrzucone na podwórze. Legenda głosi, że jeden ze strażników zbudował z rur ogrodzenie wokół swojej wiejskiej posiadłości.

Wspólnota parafialna, na której czele stał entuzjastyczny ks. Stanisław SMOLCZEWSKI, długo walczyła o zwrot kościoła w okresie odzyskania niepodległości, lecz tylko w 2010 roku została ona ostatecznie zwrócona wiernym. W tym samym roku archiwum przeniesiono, a kościół przekazano wspólnocie kościelnej.

Czy warto opowiadać, ile pracy włożyli parafianie kościoła, usuwając z kościoła dziesiątki ton gruzu budowlanego. Kilka lat temu kościołowi przekazano także dom jezuitów, w którym znajdował się jeden z budynków szkoły religijnej.  Obecnie renowacja Kościoła Serca Jezusowego idzie pełną parą.

Zakończono renowację iglicy,  na drewnianym wsporniku której zawieszono krzyż. Z biegiem lat popadł w ruinę i mógł runąć pod wpływem podmuchów wiatru. Stary miedziany dach został wymieniony na nową, grubszą warstwę. Z biegiem czasu zostanie pokryty patyną, a po kilkudziesięciu latach nabierze ciemnozielonego koloru.

Stopniowo planują odnowić cały kościół, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz. Wszystko zależy od funduszy.  Z pomocą przychodzą polskie instytucje odpowiedzialne za dziedzictwo architektoniczne, z którymi współpracuje zakon jezuitów. Na jego odbudowę potrzeba ponad czterech milionów dolarów.

-  Otrzymują dofinansowanie z funduszy europejskich i oczywiście przyciągają także datki na cele charytatywne – powiedział opat kościoła Oleksij BREDELEW. - Regularnie przychodzą do nas komisje, do składu których wchodzą architekci i konserwatorzy. Raportujemy każdy element, etap pracy, wszystko jest sprawdzane. Nad procesem czuwa także Wydział Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Urzędu Miejskiego. Nie są określone żadne terminy, ani nawet kolejny etap prac: wszystko zależy od środków finansowych.

Czasami zdarza się, że decyzja o przeznaczeniu środków jest już podjęta, ale same pieniądze nie są jeszcze dostępne. Proces ten jest skomplikowany i długi.  Bardzo chcemy otynkować kościół, ale jeszcze nie wiemy kiedy i jak to zrobimy, bo to jest kosztowne. Potrzebny jest specjalny tynk, identyczny z tym, którym pokryto świątynię sto lat temu. Materiały te są bardzo drogie. Chcielibyśmy zaktualizować wszystko zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz.

 Nie wiadomo jednak, ile czasu i pieniędzy to zajmie. Mamy nadzieję, że Bóg pomoże. W 2010 roku, kiedy kościół zwrócono parafii, jedna ze lwowskich firm oszacowała renowację naszego sanktuarium na pięć lub sześć milionów dolarów. Teraz myślę, że będzie jeszcze drożej. Sam witraż będzie kosztować co najmniej 150 000 dolarów.

Swoją drogą, w kościołach znajdowały się wspaniałe witraże, które podczas przebudowy na potrzeby archiwum zastąpiono zwykłymi szkłem, pozostawiając jedynie górę nienaruszoną. A dziś pod sklepieniem kościoła widać jedynie fragmenty dawnych witraży. Jedyną autentyczną rzeczą, jaka pozostała w świątyni, jest podłoga wyłożona kafelkami.

...Wydawało się, że obiekt sakralny nie ma szans na powrót do normalnego życia - kościół był tak zniszczony i zaniedbany.  Ale Najświętsze Serce Jezusa podniosło ją z ruin, świątynia ożyła, żyje nadal i pisze nową kartę swojej historii.

Materiał opracowany przez

Antoninę TARASOWĄ.

 

Публікація висловлює лише думки автора/авторів і не може ототожноватися з офіційною позицією Канцелярії Голови Ради Міністрів

stopka2023