Оберіть свою мову

Turystyka historyczna na pograniczach – pozytywna energia Czerniowiec (Część 1)

„Kto przemierza to miasto, temu przesuwają się przed oczami tak osobliwie rozmaite, tak nadzwyczajne barwne obrazy, że zdumiewając się co chwila, musi zadawać sobie pytanie, czy spaceruje po wciąż tym samym mieście. Wschód i Zachód, Północ i Południe: wszystkie możliwe odcienie kultury łączą się tu ze sobą. Dorożka czerniowieckiego fiakra może stać się dla nas czarodziejskim płaszczem Fausta, na naszych oczach wyczarowującym w ciągu niewielu godzin obrazy, które wszędzie indziej są od siebie nieskończenie odległe, oddalone w przestrzeni i czasie.

Oto ku południu wznosi się nad miastem piękny szczyt górski, obwiedziony diademem zielonego lasu i otoczony czarowną legendą - to Cecina. Głęboki wąwóz oddziela ją od płaskowzgórza, na którym rozciąga się miły sercu kawałek Europy, pełen sterczących wież. Wąwóz skrywa sympatyczne chaty, które wspinają się też po zboczu i ciepło pozdrawiają z głębokiej zieloności. Jeśli zobaczy je ktoś, kto był kiedykolwiek w Schwarzwaldzie, pomyśli, że chyba śni. Wszak to, wypisz, wymaluj, dolina Schwarzwaldu! A jeśli przejedzie uliczkami i przyjrzy się ludziom albo zastuka do któregoś z tych domów, senne wrażenie ogarnie go jeszcze silniej. Ludzie noszą tu strój i mówią dialektem, który z taką naiwną sielskością i przyjaznym komizmem rozbrzmiewa między Kinzigiem a Neckarem. Wieś schwarzwaldzka – a przy tym dzielnica stolicy prowincji, Czerniowiec.

Czarodziejski płaszcz Fausta wiedzie coraz dalej i dalej, dalej tak szybko, jak tylko pozwalają wychudzone chabety. Zamknijcie oczy choć na kwadransik, zatrzymajcie pod powiekami obraz przyjaznej wioski w górach. A teraz, kiedy pojazd się zatrzyma, otwórzcie je znowu! Znowu zadźwięczą wam w uszach niemieckie głoski, ale - zniekształcone. Przed wami mroczna, szara budowla z kamienia, a wokół małe, zatęchłe, nędzne domy przy ulicy jak grzęzawisko. A dookoła was bladzi ludzie w kaftanach i z pejsami, wcześnie zwiędłe kobiety w osobliwych nakryciach głowy. Stoicie w mieście żydowskim, przed synagogą ortodoksów. Wypisz wymaluj getto podolskie, a przy tym dzielnica-najstarsza dzielnica-Czerniowiec.

Ale nie wszyscy synowie „narodu wybranego“ zostali tu, w brudzie i mroku; większość poszła w górę, na górę, gdzie powietrze jest lepsze i czystsze. Mieszkają tam zgodnie z współobywatelami, nie różniąc się od nich niczym poza konfesją. Do Żydów należy pokaźna część domów w centrum miasta. Ta dzielnica też stanowi widok jedyny w swoim rodzaju; jego charakter najlepiej określi przypomnienie nowych dzielnic w niemiecko-austriackich miastach prowincjonalnych. Tak mniej więcej wyglądają dzielnice Geidorf czy Leonhard w Grazu. Miłe dla oka, uregulowane ciągi ulic, ale jeszcze w trakcie rozbudowy. Tu koszarowa czynszówka, obok ogród, tam mały domek i znów potężne gmaszysko. Buduje się wszędzie, domy wyrastają jak grzyby po deszczu.

[...] Chcecie zaraz po młodym niemieckim mieście prowincjonalnym zobaczyć małą wiejską mieścinę rosyjską? Tu macie niewielkie białe domy, szerokie ulice, ogrody, łaźnię ruską, świątynię bizantyjską. Miasteczko leży tam, gdzie droga skręca do Horeczy-zupełnie jakby jakiś czarnoksiężnik przeniósł je z którejkolwiek guberni zachodniej i tu przeszczepił. A może chcecie wsi Rusińskiej, autentycznej? Chaty jedna na drugiej, pokryte strzechą, ramiona żurawi studziennych sterczące ku niebu. Wokół pola kukurydzy, brązowe błonie, w tle las. Można pomyśleć, że jest się na głębokim Podolu albo na głębokiej Ukrainie. Ale jesteśmy w obrębie miasta Czerniowce i jeszcze daleko mamy do jego granic.

[...] Chcecie zobaczyć coś z Bizancjum? O tu, właśnie wznosi się biskupia rezydencja, przepyszna budowla a blisko niej dumna kopulasta synagoga. Nie brakuje nawet czcigodnie starego kościoła z drewna, a zwłaszcza nędznych chałup. Obraz świetności i zarazem mizerii-również po tym względem autentyczny fragment Orientu.

Ale niedaleko od niego znajduje się kawałek Ameryki. [...] być może na skraju prerii wygląda to tak jak w Czerniowcach na „Austriaplatzu“. Tuż za stojącymi przy nim domami ma swój początek niezamieszkałe błonie, które ciągnie się wiele mil. A na placu: jest ładny, stylowy budynek, są chwiejące się baraki, chaty, ogrodzone tereny budów-wszystko w barwnym pomieszaniu. W samym środku stoi pomnik. Czegoś podobnego z pewnością w Europie się nie uświadczy. A można znaleźć w Czerniowcach także kawałeczek Anglii: miasto fabryczne na równinie nad Prutem“[1].

Tak o Czerniowcach, historycznej stolicy Bukowiny, części dawnych ziem hospodarów mołdawskich, zdobyczy tureckiej, a od 1774 roku wykrojonej z historycznej Mołdawii prowincji Cesarstwa Austriackiego (do 1849 r. w ramach Królestwa Galicji i Lodomerii), następnie odrębnej ziemi koronnej (w latach 1867-1918 w ramach Przedlitawii), pisał w 1881 roku znany wiedeński dziennikarz i publicysta pochodzenia żydowskiego Karl Emil Francos w swoim zbiorze reportaży pod jakże wymownym tytułem Von Halb Asien (Z Pół Azji), który w 1859 roku przeniósł się tam z rodzicami i rodzeństwem z Czortkowa w Galicji. Dla tego wiedeńskiego intelektualisty, zwolennika żydowskiego proniemieckiego nurtu asymilacyjnego taki właśnie, „półazjatycki“ charakter miały północno-zachodnie kresy monarchii austro-węgierskiej między Krakowem, Lwowem a Czerniowcami, gdzie w jego przekonaniu Niemcy mieli do spełnienia ważną misję cywilizacyjną[2].

Fakt, iż Bukowina była jednym z wielu pograniczy Austro-Węgier od razu zdaje się także przywoływać przykłady wielu przewodników turystycznych dotyczących podobnych obszarów, które w swojej informacyjnej części niejednokrotnie zawierały sformułowania sugerujące prawa historyczne jednej bądź drugiej narodowości, czy historycznej państwowości do danego terytorium, przez co nabierały one też charakteru typowo politycznego, prezentując przeszłość w sposób wybiórczy, głównie przez pryzmat narodowej rywalizacji[3]. W warunkach mocno skonfliktowanych wewnętrznie pograniczy, lub nagromadzonych w zbiorowej pamięci jej dawnych i współczesnych mieszkańców negatywnych emocji, takiego ujmowania dziejów własnej grupy etnicznej trudno było zresztą uniknąć, co dotyczyło także opisywania Bukowiny po 1918 roku[4].

Choć poczucie przynależności do „lepszego“ świata Zachodu, świadomość zamieszkiwania na jego rubieżach i – mogące być zarzewiem wielu konfliktów - poczucie takiej cywilizacyjnej misji nieobce było wielu Niemcom na Wschodzie a więc i w Czerniowcach, życie miasta i regionu zdawało się jednak wskazywać, iż droga do tego celu akurat na Bukowinie różniła się od stereotypowych działań proasymilacyjnych na innych pograniczach Przedlitawii, a także kajzerowskiej Rzeszy, określanych w literaturze przedmiotu jako przymus asymilacyjny czy wprost jako germanizacja. Opinie znawców przedmiotu są bowiem zgodne, że na tle wielu innych obszarów pogranicznych wzajemne stosunki między zamieszkującymi Bukowinę narodowościami były mniej napięte, a we wspomnieniach mieszkańców sprzed czasów sowieckich, czy w ich twórczości literackiej bukowińska „wieża Babel“ kojarzy się momentami wręcz z mityczną Arkadią, „Szwajcarią Wschodu“, „Europą w miniaturze“, „krainą łagodności“, jeśli przywołać jedynie najpopularniejsze określenia[5]. Bliższe poznanie dziejów tego obszaru pozwala stwierdzić, że nie było tam typowych, choćby dla austriackiego Śląska Cieszyńskiego, pruskiego Górnego Śląska, czy Wielkopolski ostrych niemiecko-polskich zatargów narodowościowych o wpływy polityczne czy kulturalne, czy typowych dla Galicji Wschodniej sporów polsko-ukraińskich, gdzie na pozycji Niemców śląskich znajdowali z kolei panujący tam politycznie i kulturalnie Polacy. Problem jakiegokolwiek odgórnego przymusu asymilacyjnego na Bukowinie nie istniał. I choć działania te na innych obszarach miały zróżnicowany przebieg, a na obszarach Austrii w świetle ustawy konstytucyjnej z grudnia 1867 roku formalnie nie mogły one nawet już zaistnieć (równouprawnienie wszystkich „ludów“, brak „języka państwowego“), praktyka dnia codziennego w wielu przypadkach była jednak różna. Reformy administracyjno-językowe w Przedlitawii zatrzymywały się bowiem często na granicach autonomicznych prowincji, nie stwarzając, upośledzonym dawniej politycznie narodowościom, szans na faktyczne równouprawnienie i przełamanie niemieckiego (czy polskiego w Galicji) monopolu na decydowanie o ich losach. Choć samej Austrii po 1867 roku nie można już nazwać więzieniem narodów, brak idących w kierunku jej pełnej federalizacji reform stał jedną z przyczyn wzrostu znaczenia sił odśrodkowych, przede wszystkim słowiańskich ruchów narodowych i tendencji nacjonalistycznych, a więc i źródeł jej późniejszego upadku. Nie bez znaczenia dla tak daleko idącego politycznego i narodowościowego konsensusu nad górnym Prutem i Seretem był bowiem również fakt, iż większość mieszkańców Bukowiny wywodziła się z fal osadniczych, przybyłych do tej prowincji po jej przyłączeniu do Austrii, stąd o historycznych pretensjach jednej bądź drugiej grupy etnicznej do roli jedynego „gospodarza“ trudno było mówić, co dotyczyło także Rumunów i Ukraińców. Żadna z tych grup wyraźnie także nie dominowała na Bukowinie, a ludność niemiecka (wg ówczesnych statystyk „niemieckojęzyczna“), na którą w pierwszej kolejności składali się przede wszystkim etniczni Niemcy oraz Żydzi, w świetle ostatniego austriackiego spisu powszechnego z 1910 roku stanowiła jedynie 21,2%, przy 38,4% osobach deklarujących jako potoczny język ukraiński, 34,4% rumuński, 4,5% polski, 1,3% węgierski. W samych Czerniowcach, liczących w tym okresie spisowym ok. 85,5 tys. mieszkańców, ludność niemieckojęzyczna stanowiła 48,4%, rumuńska 15,7%, ukraińska 17,8%, polska 17,4%. Mozaikę etniczną miasta dopełniali Węgrzy, Czesi i inne narodowości monarchii. Z kolei pod względem wyznaniowym dominowali Żydzi (32,8%) przed katolikami (26,9%), prawosławnymi (23,7%), grekokatolikami (11,0%), protestantami (4,9%) oraz ormiano-katolikami, lipowianami (starowiercami), kalwinami[6]. Już same te liczby ukazują bogactwo kulturowe tego niezwykłego pogranicznego miasta i regionu.

Krzysztof NOWAK,

 profesor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

 

[1] M. POLLACK: Po Galicji. O chasydach, Hucułach, Polakach i Rusinach . Imaginacyjna podróż po Galicji Wschodniej i Bukowinie, czyli wyprawa w świat , którego nie ma. Olsztyn 2000, s.111-114.

[2] Ibidem, s. 114.

[3]Przykłady takich publikacji można mnożyć, choćby na temat Górnego Śląska. Zob. i por. np. J. Matzura: llustrierter Führer durch die Beskiden und die angrenzenden Landschaften. Teschen 1891; A. MACOSZEK, Przewodnik po Śląsku Cieszyńskim wraz z opisem topograficzno-etnograficznym i szkicem dziejów Księstwa Cieszyńskiego. Lwów 1901; S.BEREZOWSKI: Turystyczno-krajoznawczy przewodnik po województwie śląskim. Katowice 1937; F. MUZIKÁŘ, Turistický průvodce Těšínském. Mar. Hory - Mor. Ostrava 1937; B. Stiasny: Cieszyn i Zaolzie. Ilustrowany przewodnik. Cieszyn 1939. Warto także porównać treści dawnych i współczesnych przewodników polskich po tzw. ziemiach odzyskanych.

[4] Zob. np. przetłumaczony na język polski rumuński Przewodnik miasta Czerniowce [autorstwa: V. BĂNĂTEANU, E. KNITTEL]. Czerniowce 1939.

[5]Szerzej zob. cykl publikacji o tematyce bukowińskiej, redagowanych zwłaszcza przez propagatora tej problematyki w Polsce slawistę Kazimierza Feleszkę (1939-2001) oraz jego następców: Bukowina - wspólnota kultur i języków. Red. K. FELESZKO, J. MOLAS. Warszawa 1992; Bukowina. Blaski i cienie „Europy w miniaturze”, Red. K. FELESZKO, J. MOLAS, W. STRUTYŃSKI. Warszawa 1995; Bukowina po stronie dialogu. Red. K. FELESZKO. Sejny 1999; O Bukowinie. Razem czy oddzielnie? Red. K. FELESZKO. Piła- Warszawa 2000; Bukowina. Integracja społeczno-kulturowa na pograniczu. Red. H. KRASOWSKA, E. KŁOSEK, M. POKRZYŃSKA, Z. KOWALSKI. Warszawa 2010; Bukowina-inni wśród swoich. Red. R. BRUJA, H. KRASOWSKA, M. POKRZYŃSKA. Warszawa –Zielona Góra- Piła 2017. Tej odmienności austriackiej Bukowiny byli świadomi zresztą jej ówcześni zarządcy i pasjonaci, W wydanym w Czerniowcach przewodniku autorstwa H. MITTELMANNA Ilustrierter Führer durch die Bukowina (Czernowitz 1907/1908) pisze się (s.40-41) o zgodnym współżyciu „narodowościowej mieszanki“ Bukowiny, o jej miłości do bliższej ojczyzny (Heimatu) jako części większej austriackiej ojczyzny, o gościnności w każdej chłopskiej chacie itp.

[6] C. UNGUREANU: Bucovina în perioada stăpânirii austriece 1774-1918. [Chișinău] 2003, s.251-256.

 

Публікація висловлює лише думки автора/авторів і не може ототожноватися з офіційною позицією Канцелярії Голови Ради Міністрів

stopka2023