Оберіть свою мову

Turystyka historyczna na pograniczach – pozytywna energia Czerniowiec (Część 2)

Część 1Część 3

Z drugiej strony można było zauważyć, że słowiańskie, romańskie, madziarskie i orientalne elity miasta i regionu kierowały się najwyraźniej specyficznym poczuciem mieszanki pragmatyzmu i jednocześnie prodynastycznego i proaustriackiego lojalizmu czy patriotyzmu, akceptując, uznając i doceniając przodujące znaczenie języka niemieckiego w  regionie. Można też powiedzieć, że uzyskanie przez język rumuński i ukraiński  pozycji tzw. języków krajowych w prowincji a przez język polski tzw. języka miasta w Czerniowcach, uczestniczący w życiu publicznym obywatele uznawali za wystarczające, ceniąc sobie życie między Wschodem a Zachodem Europy, ale ze świadomością i dumą z przynależności do tej pierwszej sfery.

Ceniono sobie również kulturę niemiecką, w której zanurzenie się Rumuni, Ukraińcy czy Polacy uznawali za wzbogacenie a nie zagrożenie dla własnych tożsamości, a liczni bukowińscy Żydzi czerpali z niej całymi garściami. Także brak na Bukowinie narodowości wyraźnie liczebnie dominującej nie stwarzał w okresie austro-węgierskim warunków dla prób sięgnięcia przez którąś z nich po pozycję narodu  panującego. Rządzące Bukowiną grupy interesów przez wiele lat nie miały wobec niej rewindykacyjnych narodowych resentymentów, stąd fakt sprawowania przez 29 lat urzędu burmistrza Czerniowiec przez Polaka Antoniego Kochanowskiego (1817-1906), członka niemieckiej partii liberalnej, wcześniej zarządcy Księstwa Bukowiny, członka wiedeńskiej Rady Państwa, obdarzonego tytułem barona, honorowego obywatela Czerniowiec, jednego z inicjatorów założenia niemieckiego Uniwersytetu, gimnazjum ukraińskiego i polskiego Towarzystwa Bratniej Pomocy nikogo w Wiedniu, czy w rządzonej przez Polaków sąsiedniej Galicji zbytnio nie dziwił. Bukowina była więc inna. „Mały Wiedeń” nad Prutem był faktycznie multikulturowy, co z jednej strony wymuszało na jego mieszkańcach kompromisy, ale z drugiej budowało fundamenty regionalnej solidarności i tolerancji, które choćby w odróżnieniu od Lwowa, miały charakter ponadetniczny. I choć po upadku Austro-Węgier w listopadzie 1918 roku  i przejęciu całej Bukowiny przez Rumunię, po rocznych rządach sowieckich w latach 1940-1941 i powrocie Rumunów latem 1941 roku swoje piętno w mieście odcisnęły silne nurty asymilacyjne, nacjonalistyczne, klasowe czy antysemickie, kulturowy fenomen czerniowieckiego homo bucovinensis przetrwał do lata 1944 roku, gdy Sowieci na trwałe zadomowili się na północnej Bukowinie, która do 1991 roku wchodziła w skład Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej[1]

Czerniowiecka i w ogóle bukowińska „wieża Babel“ to jednak oczywiście nie tylko pamięć o zgodnym, jak na warunki środkowoeuropejskie, współżyciu narodów i kultur, ale i warte obejrzenia zabytki. Na pierwszy plan w odniesieniu do całego regionu wysuwają sie oczywiście wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO słynne malowane monastyry w jego rumuńskiej części, gdzie z  kolei polski turysta może dodatkowo zapoznać się z kulturą materialną i duchową potomków dawnych galicyjskich osadników, wśród nich górników solnych z Kaczyki (rum. Cacica) oraz tzw. górali czadeckich we wsiach Nowy Sołoniec (rum. Soloneţu Nou), Plesza (rum. Pleşa) i Pojana Mikuli (rum. Poiana Micului). W części północnej perłą samą w sobie są oczywiście Czerniowce, a dla Polaków dodatkowo miejsca walk II Brygady Legionów Polskich z 1915 roku (Rarańcza) oraz wsie górali czadeckich (zwłaszcza Stara Huta, niem. Althütte, ukr. Stara Krasnoszora). W samych Czerniowcach, których pozostały do dzisiaj kształt architektoniczny centrum miasta wywodzi się głównie, podobnie jak w Wiedniu, Trieście, Pradze, Lwowie, Krakowie, czy Cieszynie z II połowy XIX i początku XX wieku na czoło wysuwają się, poza licznymi kamienicami, m.in. wpisana na listę UNESCO dawna rezydencja biskupów prawosławnych (obecnie uniwersytet im. Jurija Fedkowycza), budynek dworca kolejowego, dawna cerkiew ormiańska (obecnie sala koncertowa), teatr, ratusz miejski, synagoga (obecnie kino), stare części cmentarzy.

Tymczasem Czerniowce i w ogóle leżąca na obecnym pograniczu ukraińsko-rumuńskim Bukowina przez wiele lat po przełomach politycznych w Polsce i Rumunii (1989) i powstaniu niepodległej Ukrainy (1991) były  mało znane polskim turystom. Pomijając kwestie obiektywnych trudności związanych z obawami przez poruszeniem się w postsowieckiej rzeczywistości w latach 90., pewną rolę odgywał w tej kwestii także fakt, iż Bukowina przed II wojną światową a także wcześniej jako część historycznej Mołdawii nie była w granicach Rzeczypospolitej Polskiej, będąc w władaniu hospodarów mołdawskich, Turków, monarchii austrackiej i Rumunii. Dla wielu turystów ale i dla organizatorów wycieczek nie były to więc sentymentalnie pojmowane przez Polaków „kresy“, które kończyły się za Stanisławowem (obecnie Ivano-Frankivsk), na Kołomyi, Śniatyniu i Czeremoszu. Wiedza o Bukowinie w Polsce była niewielka, a tzw. przeciętny Polak kojarzył tę nazwę najczęściej z Bukowiną Tatrzańską na Podhalu. Ze względu na podobne obawy związane z podróżowaniem do Rumunii również droga tranzytowa przez Czerniowce w kierunku południowej Bukowiny i jej stolicy Suczawy (rum. Suceava) również nie cieszyła się wśród polskich podróżnych zbytnim powodzeniem, gdyż, ze względu na nieprzewidywalny czas oczekiwania na granicach, tylko pozornie skracała ona dojazd do Rumunii. Problemy polityczne i socjalne tego państwa po wyzwoleniu się spod dyktatury Nicolae Cauşescu spowodowały, iż w stereotypowych odczuciach wielu Polaków był to obszar mentalnie daleki i niemalże egzotyczny, choć kilkanaście lat wcześniej jego kurorty nad Morzem Czarnym  były przedmiotem zazdrości i marzeń niejednego polskiego wczasowicza. Skoro i one stały się teraz obce i niedostępne, to Bukowina tym bardziej lokowała się w polskich odczuciach niemalże na księżycu, zwłaszcza jej ukraińska część, od której dzieliły Polskę bezkresne pola nowej Ukrainy.  

Te trudne, także dla rozwoju turystyki, czasy już jednak minęły. Także Bukowinę zaczęli odwiedzać zagraniczni turyści, w tym z Polski. Pojawiły się, stojące na dobrym poziomie, opisujące Bukowinę przewodniki[2]. Pozytywnie zmieniły się także Czerniowce, gdzie jeszcze końcem lat 90. turysta nie mógł kupić zwykłej widokówki a godziny otwarcia placówek muzealnych- mimo wywieszonych na ten temat informacji - były „umowne”. Poaustriackie centrum miasta wypiękniało, rozpoczęto renowację kamienic i gmachów publicznych. Jego kręgosłupem jest nadal główny trakt ze swoim starym brukiem, ciągnący się przez kilka kilometrów od dworca kolejowego w górę w kierunku rynku z ratuszem (dawny Austriaplatz) i dalej do wielkiego parku im. Szewczenki (dawny Volksgarten). Odnowiono tynki domów przy dawnej reprezentacyjnej ulicy Pańskiej (Herrengasse), obecnie ulicy Olgi Kobylańskiej. Przywracanie miastu dawnego blasku i upamiętnianie jego interesującej przeszłości ruszyło na dobre przed 2008 rokiem, czyli z okazji 600- lecia pierwszej zachowanej pisemnej wzmianki o Czerniowcach. Powiększyła się i zyskała na jakości infrastruktura i oferta turystyczna.

Wydaje się, że  wspomniane wyżej przemiany a wraz z nimi pewne pojawiające się historyczne detale wyraźnie też wskazują pewien kierunek, w jakim podążają lokalni decydenci w kreowaniu i propagowaniu nowego, pozytywnego obrazu miasta, nie tylko dla turystów. Czytając informacje z odnowionych i nowych tablic pamiątkowych na budynkach i przyglądając się umiejscowionych na ulicach czy w parkach nowym, związanych z historią   obiektom, można odnieść wrażenie, że w postawiono na to co łączyło a nie dzieliło mieszkańców dawnych Czerniowiec, a więc na wspomnianą multikulturowość, chęć przynależności cywilizacyjnej do świata zachodniego, tolerancję, co nie jest zbyt częstym przypadkiem na obszarach pogranicznych Europy Środkowo-Wschodniej, a do czego przeszłość miasta nad Prutem jak  najbardziej pasuje. Choć za dobry okres dla miasta i jego obywateli uznano generalnie raczej czasy austriackie, to jednak w działaniach rewitalizacyjnych nie pomija się również innych dekad, choć nie są one już tak wyraziście afirmowane, gdyż pomimo przetrwania atmosfery „małego Wiednia” do lat 40. XX wieku, nie były to spokojne czasy. Rzecz jasna, nie odbudowano pomników upamiętniających zjednoczenie Bukowiny z Rumunią w 1918 roku[3], ale z kolei nie usunięto obelisków poświęconych na przykład Armii Czerwonej, które również składają się na  historię miasta i pamięć zbiorową, także pozytywną dla części jego współczesnych mieszkańców. Spróbujmy więc przespacerować się ulicami Czerniowiec, aby bliżej przyjrzeć się tej nowej narracji, w odróżnieniu od niektórych innych prób „napisania historii na nowo”, nie sprawiającej wrażenia odgórnie „narzuconej”, gdyż takie właśnie -jak je chcą pokazać aktualni gospodarze- to miasto było i chyba nadal jest[4].

Można powiedzieć, że już po wyjściu z gmachu- odnowionego- dworca kolejowego, którego architektura przypomina nam podobne, znajome obiekty w większych miastach dawnej Galicji, rzuca się nam w oczy ustawiony vis a vis niebieski wagon pierwszego- jak głosi informacja – elektrycznego tramwaju miejskiego, z 1897 roku. Nieco dalej w kierunku centrum mamy jednak jakby brutalny przerzut do bliższych nam czasów- ustawiony na kamiennym cokole inny pojazd – tym razem pierwszy czołg Armii Czerwonej, który wjechał do miasta podczas II wojny światowej, 25 marca 1944 roku. Duchy skomplikowanych dziejów i historycznych przełomów bukowińskiej „wieży Babel” bardziej można poczuć na placu ratuszowym. Jego południową część wieńczy ogromny mural prezentujący dokument w języku łacińskim z zaznaczoną i z daleka czytelną pierwszą wzmianką o Czerniowcach. Na skwerze pod muralem stoi pomnik Iwana Franko (1856-1916), wielkiego ukraińskiego poety, upamiętnionego dziś, obok poety i ukraińskiego wieszcza narodowego Tarasa Szewczenki (1814-1861) niemal w każdej miejscowości zachodniej Ukrainy. Z kolei na murze jednej z kamienic wisi tablica poświęcona Antoniemu Kochanowskiemu. Jest tylko w języku ukraińskim, co na tle innych dwu czy nawet trójjęzycznych tablic pamiątkowych jest pewnym wyjątkiem. Najwyraźniej Kochanowski był i jest dla dawnych i współczesnych mieszkańców Czerniowiec przede wszystkim twórcą potęgi i nowoczesnego miasta, Bukowińczykiem, „Czernowitzerem”, Austriakiem, może jeszcze Galicjaninem, a dopiero później i chyba na końcu Polakiem, tym bardziej, że aktywnym propolskim działaczem narodowym nie był (to byłoby zresztą za wiele, nawet jak na Bukowinę, aby z taką pozycją zostać liderem narodowym w wielonarodowym regionie). Kochanowski ma również dziś w Czerniowcach ulicę swojego imienia.

Krzysztof NOWAK,

 profesor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

                                    

[1]Ostatnio szerzej na ten temat zob. K. NOWAK: Homo bucovinensis na tle polityki narodowościowej w austriackiej Przedlitawii (Refleksje historyczne). W: Bukowina. Wspólne dziedzictwo językowe i kulturowe. Red. H. KRASOWSKA, M. POKRZYŃSKA, E. WRÓBLEWSKA-TROCHIMIUK. Warszawa 2020, s.157-176.

[2] Na uznanie zasługuje zwłaszcza przewodnik wydawnictwa „Bezdroża“: M. Jurecki: Bukowina. Kraina łagodności. Kraków 2001.

[3] Chodzi głównie o pomnik „Zjednoczenia“ odsłonięty w 1924 r. na placu ratuszowym. Przewodnik miasta Czerniowce... , s.15-16. 

[4] Według informacji przekazanych przez aktualnych działaczy kultury z Czerniowiec, podobnie jak w innych miastach i państwach, inicjatywy pragnące upamiętnić ważne osoby lub wydarzenia wychodzą również  ze strony obywateli i są poddawane ocenie władz. Przykładem akceptacji i doceniania dawniej i współczesnej wielokulturowości Czerniowiec i Bukowiny przez miejscowe kręgi kulturalne, które starają się o przyznanie grantów na swoje inicjatywy, może być choćby sfinansowany z funduszy unijnych projekt „Breaking the borders. Mountain Tourism Development“ wdrożony przez „Buissnes Center“ w Czerniowcach jako część „Joint Operational Programme Romania-Ukraine –Republic of Moldova 2007-2013“, czego efektem był m.in.  informator turystyczny Bukowina (wydany także w języku polskim), obejmujący swoją treścią cały historyczny region.    

 

Публікація висловлює лише думки автора/авторів і не може ототожноватися з офіційною позицією Канцелярії Голови Ради Міністрів

stopka2023