Оберіть свою мову

Turystyka historyczna na pograniczach – pozytywna energia Czerniowiec (Część 3)

Część 1Część 2

       Tablic upamiętniających związanych z Czerniowcami pochodzeniem, zamieszkałych tam przez dłuższy lub krótszy okres czasu osób, które swoją działalnością to miasto rozsławili, decydowały o losach Bukowiny, narodów i państw, jest oczywiście więcej. Właściwie w centrum miasta nie ma ulicy, przy której taka tablica by nie wisiała. Kiedy nie dotyczą one Ukraińców (poza wspomnianym Kochanowskim), są dwu lub trójjęzyczne. Jednym z tych języków jest oczywiście ukraiński, poza tym język narodowości bohatera a trzecim językiem jest- gdy zachodzi taka potrzeba- język fundatorów, o ile jest inny od dwóch pierwszych.

W tym ostatnim przypadku można wskazać na tablicę w języku ukraińskim, rumuńskim i angielskim wmurowaną w ścianę domu Traiana Popovici (1892-1946), rumuńskiego Bukowińczyka, w 1941 roku burmistrza miasta, który uratował przed deportacją do rumuńskich obozów w Transnistrii, między Dniestrem a Bohem, około 20 000 miejscowych Żydów, tłumacząc to względami ekonomicznymi. Uhonorowany tytułem „Sprawiedliwego wśród narodów świata“ został również upamiętniony tablicą ufundowaną przez „czerniowieckich Żydów“, jak brzmi końcowy napis. Interesującym przykładem odrzucenia jednostronnej narracji dziejów bukowińskiego pogranicza może być z kolei ukraińsko-rumuńska tablica, ufundowana przez fundację kulturalną „Dom Mowy Rumuńskiej“, a poświęcona znanej rodzinie Hurmuzaki, głównie braciom Eudoxiu (1812-1874), Georghe (1817-1882) i Alexandru (1823-1871), „którzy wnieśli znaczny wkład w rozwój rumuńskiej kultury i duchowości Bukowiny“. Została ona umieszczona na ścianie ich rodzinnej kamienicy. Natomiast jedyną polsko-ukraińską tablicą upamiętniającą znanego polskiego „Czernowitzera“, jest umieszczone na jednym z budynków uniwersyteckich wspomnienie pochodzącego z pobliskiej Sadogóry Wojciecha Rubinowicza (1889-1974), w latach 1908-1918 studenta i pracownika czernowickiej Alma Mater, wybitnego fizyka teoretyka, profesora uczelni w Lubljanie, Lwowie, Warszawie, w latach 1919-1920 współpracownika Nielsa Bohra. Przykładem tablicy ukraińsko-niemieckiej może być z kolei upamiętnienie pracującego na miejscowym uniwersytecie w latach 1909-1911 Josepha A. Schumpetera (1883-1950), wybitnego austriackiego ekonomisty, historyka myśli ekonomicznej, wykładowcy także  w Grazu, Bonn i na Harvardzie, ministra finansów Austrii (1919-1920). Z upamiętnień ważnych wydarzeń i związanych z nimi miejsc można wymienić tablicę w języku ukraińskim i niemieckim na budynku, gdzie 4 października 1875 roku rozpoczął swoje funkcjonowanie, dzięki dekretowi cesarza Franciszka Józefa I- o czym w tekście wspomniano- miejscowy uniwersytet jego imienia.          

       Głębszego zanurzenia w dawnej i współczesnej czerniowieckiej mozaice zażyjemy jednak na reprezentacyjnej także i dziś, wspomnianej już dawnej ulicy Pańskiej, czyli Olgi Kobylańskiej, której każdy goszczący w tym mieście turysta nie powinien pominąć. Patronka ulicy to znana ukraińska pisarka, żyjąca w latach 1863-1942, urodzona i zmarła na Bukowinie, w miasteczku Gura Humor (rum. Gura Humorului), publikująca także po niemiecku, z typowym bukowińskim, wielokulturowym życiorysem. Corso Kobylańskiej najlepiej chyba zwiedzać przemieszczając się z prawa do lewa od jednego budynku, wystawy, tablicy, ciekawostki do drugiej, a więc jakby narciarskim slalomem. To tu z bliska przyglądają się sobie z szacunkiem i bez kompleksów Dom Polski z 1902 roku (obecnie siedziba obwodu Towarzystwa Kultury Polskiej im. A. Mickiewicza), Dom Niemiecki (obecnie siedziba Towarzystwa Niemców Austriackich), o topornej, przypominającej „pruskie importy“ w Poznaniu, architekturze, dalej Rumuńskie Centrum Kulturalne Eudoxiu Hurmuzaki (Centrul Kultural Român), poprzedzielane od siebie stolikami i kwiatami pełnych gości lokale „Wiener Cafe“, czy „Cafe Bucureşti“. Na ul. O. Kobylańskiej zza wielkich szyb wita nas także „Centrum Literackie Paula Celana“ (Paul Celan Literaturzentrum) czyli biblioteka, medioteka oraz kawiarnia o nazwie „Czaszka“, wzięta z celanowskiej twórczości. Warte uznania uhonorowanie żyjącego w ,ieście w latach 1920-1942 znanego literata, który w pierwszym postsowieckim okresie otwierania się Czerniowiec na świat stał się chyba tym dla tego miasta czym i kim był Franz Kafka dla postsowieckiej Pragi. A przy końcu tej wędrówki, niedaleko różowych murów prawosławnej cerkwi czeka na nas jakby przywołana przez Francosa „dorożka czerniowieckiego fiakra“- czyli jej solidna mosiężna replika. 

       Drogowskazami dla szukania tego, co łączyło dawnych mieszkańców, co łączy wspólczesnych obywateli miasta, lub tym, co tylko tolerują, są również pomniki a wiec posągi, kamienie pamiątkowe, których, podobnie jak tablic, w Czerniowcach nie brakuje. To w Czerniowcach spotkać można jeden z nielicznych poza dzisiejszą Austrią pomników cesarza Franciszka Józefa I, a chyba jedyny, który został postawiony w ostatnich kilkunastu latach. Rzecz jasna, tytułujący się również księciem Bukowiny mosiężny Franz Josef w mundurze i płaszczu, z szablą u boku nie stoi na cokole, ale w swojej naturalnej wielkości z niewysokiej okrągłej podstawy spokojnie spogląda przed siebie, różniąc się znacznie wyglądem od swojego pełnego majestatu poprzednika, ustawionego na wysokim cokole w Ogrodzie Ludowym w czasach austriackich Z kolei żołnierzom wieloetnicznego 41 bukowińskiego c.k. pułku piechoty arcyksięcia Eugeniusza „Wdzięczna Bukowina“- jak brzmi wyryty napis- dziękuje na zachowanych i odnowionych trzech  marmurowych tablicach (każda z takim napisem w innym języku: niemieckim, rumuńskim i ukraińskim), pozostałościach z dawnego pomnika. Pułk wywodził swoje tradycje z jednostki powstałej w 1701 roku (o czym informuje zachowana na jednej z płyt data) a w latach I wojny światowej walczył m.in. w Galicji i Królestwie Polskim. Przylegające do siebie tablice są obecnie zwieńczone krzyżem z figurą Chrystusa. Symbolem  wielokulturowego dziedzictwa miasta i regionu jest także pomnik jednego z najwybitniejszych poetów rumuńskich Michaia Eminescu (1850-1889), ucznia czerniowieckiego gimnazium. Jego imię i nazwisko jest podane w języku rumuńskim –  w formie stylizowanego autografu poety oraz - już „normalnie“- w języku ukraińskim. Co ciekawe, w Gura Humor na Bukowinie rumuńskiej stoi popiersie urodzonej tam Olgi Kobylańskiej, z podobnie stylizowanym autografem w języku ukraińskim, co wynika ze wspólnej inicjatywy i docenienia wartości wspólnego, ponadetnicznego dziedzictwa obu narodów. W odróżnieniu od pomnika Eminescu, pomnik Kobylańskiej jest zaopatrzony również w tablicę informacyjną w języku rumuńskim i angielskiem, co jednak nie prezentuje się zbyt estetycznie. Oczywiście nie mogło zabraknąć we współczesnych  Czerniowcach również pomnika-popiersia, zmarłego w 1970 roku w Paryżu,   Paula Celana.

       Czerniowiecki historyczno-polityczny przeplataniec jest również  wyraźnie widoczny choćby na żeliwnych włazach kanałowych, co zresztą nie jest specyfiką tylko stolicy Bukowiny. Ale i tak miło jest przeskakiwać z epoki na epokę, z włazu fundowanego przez austriacki Stadtmagistrat Czernowitz na właz z napisem Cernauţi z lat międzywojennych, a potem na właz opisany cyrylicą, położony podczas okupacji sowieckiej z datą 1940, a na końcu na włazy współczesnych firm miejskich odpowiedzialnych za kanalizację, ale -jak widać z wyrytych na nich datach 1895-2005- uznających się za spadkobierców i konserwatorów także tego miejskiego dziedzictwa. Z kolei na końcu ul. Kobylańskiej mamy jej fragment wyłożony płytkami z nazwami miasta w językach jej dawnych i współczesnych mieszkańców, w tym także w języku polskim. Od czasu do czasu napotykamy też na murach specjalnie odsłonięte i niezamalowane stare tynki z odpowiednio zakonserwowanymi napisami informacyjnymi czy reklamami w języku rumuńskim (np. przy ul. Uniwersyteckiej) czy niemieckim, a także zakonserwowane liternictwo z nazwami hoteli (np. Bristol, Palace) oraz duże witryny sklepowe z naklejonymi fotografiami Czerniowiec z czasów austriackich.   

       Oczywiście nie brakuje w Czerniowcach również tablic i pomników upamiętniających tylko dzieje ukraińskie, związane z miastem i regionem, co jest zrozumiałe, mimo iż jest to historia, która nierzadko nie łączy ale dzieli. Choć na tle innych regionów Europy Środkowo-Wschodniej stosunki narodowościowe na pogranicze bukowińskim były mniej napięte, to trudno sobie wyobrazić obecnie umieszczenie na którymś z budynków tablicy upamiętniającej trwanie Bukowiny w granicach Rumunii w latach 1918-1940 i 1941-1944. Mamy więc tablicę upamiętniającą siedzibę bukowińskiego przedstawicielstwa Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (6-11 XI 1918), czy tablicę przypominającą o buncie z 17 listopada 1919 roku żołnierzy-„bukowińczyków“- jak głosi napis- 113 pułku armii rumuńskiej przeciwko przyłączeniu tej części Bukowiny do Rumunii. Mamy wreszcie miejsce upamiętniające bukowiński kureń Ukraińskiej Powstańczej Armii a odnośnie szerszych pozabukowińskich wydarzeń na przykład upamiętnienie ofiar jednej ze zbrodni stalinowskiej, „wielkiego głodu“ (Hołodomor) na Ukrainie sowieckiej z lat 1932-1933, czy poległych na kijowskim Majdanie w 2014 roku. Z kolei można zapytać, dlaczego na kopii odnowionego pomnika (z 1897 r.) inicjatora i pierwszego rektora uniwersyteru czerniowieckiego, posła Sejmu Krajowego w Czerniowcach i wiedeńskiej Rady Państwa Constantina Tomaszczuka (1840-1889) w dawnym Ogrodzie Ludowym, jest obecnie jedynie tablica w języku ukraińskim, skoro ten pochodzący co prawda z mieszanej, ale tylko etnicznie, rusińsko-rumuńskiej rodziny, prawnik, polityk, absolwent uniwersytetu w Lwowie był raczej klasycznym przedstawicielem elit „Bukowinerów“. Rodzina była uważana za etnicznie rumuńską, on sam uważał się za rumuńskiego Austriaka, a w Wiedniu, podobnie jak Antoni Kochanowski, był związany z niemieckimi kołami parlamentarnymi. Nie był Ukraińcem a więc w tym przypadku inicjatorzy pomnika jakby odeszli od obowiązujących przy innych „Bukowinerach“ zasad. Dla współczesnych mieszkańców widocznie nim był i są z tego dumni.

       Mijając te- niewątpliwie wyjątkowe we współczesnej Ukrainie- tak silne akcenty nawiązywania do czasów austriackich, można oczywiście się również zastanawiać, czy przy dbałości o przywracanie i utrwalanie historycznej pamięci czerniowieccy decydenci nie posunęli się, czasem może i w sposób niezamierzony, zbyt daleko. Na ulicach, placach, w parkach i na budynkach miasta powstała bowiem istna historyczna i ideologiczna „pstrokacizna”, która może dziwić niejednego bardziej zorientowanego w wydarzeniach przeszłości turystę  (jednoczesne  upamiętnianie: 1940 roku poprzez pozostawienie nazwy: ulica 28 czerwca[1], Armii Czerwonej, Hołodomoru, UPA, Majdanu, generałów sowieckich, żołnierzy obu wojen światowych, miejskich elit XIX i XX w.). Można oczywiście na ten temat wiele dyskutować, zwłaszcza przez pryzmat „pomnikowych” doświadczeń i polityki historycznej w Polsce, ale biorąc pod uwagę przedstawione wyżej polityczno-historyczne uwarunkowania przeszłości Czerniowiec i Bukowiny, a więc życie mieszkańców w XX wieku przy ciągłych zmianach granic i ustrojów, wojnach i migracjach, można również i tę sytuację zrozumieć. Poza tym, na tle kolejnych trudności z jakimi ostatnio zmaga się Ukraina, odwoływanie się do w miarę stabilnej politycznie przeszłości oraz promowanie tolerancji i doświadczeń wielokulturowości ma w sobie znaczny, emocjonalnie pozytywny ładunek, który także pozytywnie wyróżnia stolicę Bukowiny na tle wielu innych pograniczy. 

Krzysztof NOWAK,

 profesor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

 

[1]Data wkroczenia do Czerniowiec Armii Czerwonej i w rezultacie pierwszego zajęcia przez ZSRR Bukowiny północnej, mimo, że aneksji tego obszaru nie przewidywał „pakt Ribbentrop-Mołotow“ z 23.08.1939 r., który na odcinku rumuńskich obejmował jedynie Besarabię.   

 

Публікація висловлює лише думки автора/авторів і не може ототожноватися з офіційною позицією Канцелярії Голови Ради Міністрів

stopka2023