Jak obchodzono Boże Narodzenie i Nowy Rok w Czerniowcach ponad 120 lat temu
Zimowe święta na początku XX wieku były na Bukowinie najbardziej wyczekiwane. W stolicy regionu bukowińskiego, Czerniowcach, odbywały się wówczas jarmarki bożonarodzeniowe, w sklepach można było kupić bombki, girlandy choinkowe, perfumy czy czekoladki jako prezenty dla bliskich.
Mikołajki, Wigilię i Boże Narodzenie świętowano w gronie rodziny i przyjaciół. Z drugiej strony, Nowy Rok, Karnawał i Małanka wiązały się z rozrywką w przestrzeni publicznej – wieczory świąteczne i tańce w domu Towarzystwa Muzycznego, w dużej sali Powszechnego Towarzystwa Gimnastycznego oraz we wszystkich domach narodowych, które były pomieszczeniami klubowymi stowarzyszeń narodowych na Bukowinie.
Na początku XX wieku uczęszczanie do kościoła z rodziną pozostało częścią świątecznego rytuału Bożego Narodzenia, ale jego znaczenie stopniowo malało. Zazwyczaj 25 grudnia, po mszy świętej, w kościołach odbywały się koncerty.
W kościele rzymskokatolickim uroczyste występy muzyczne tradycyjnie organizowało Towarzystwo Muzyki Kościelnej, a muzykę organową wykonywał Adalbert Grzymali, dyrektor szkoły muzycznej przy Towarzystwie Krzewienia Sztuki Muzycznej na Bukowinie.
W ogłoszeniu o takim koncercie z grudnia 1895 roku napisano:
„W jasne święta Bożego Narodzenia (środa, 25. dzień bieżącego miesiąca) Towarzystwo Muzyki Kościelnej pod dyrekcją swojego chórmistrza, profesora Hornera, wykona następujące utwory podczas nabożeństwa o godzinie 11:00 w rzymskokatolickim kościele parafialnym: Wielka msza świąteczna na solistów, chór i orkiestrę Franza Schuberta, Graduał, sopran solo z towarzyszeniem orkiestry Schidenmeiera, ofiarowanie pastoralne (Puer natus), chór z kwartetem solowym Karla Zeglera oraz Tantum ergo (pastoralne) I. Pigerta. Organy: Pan Dyrektor Grzymali”.
Nową tradycją obchodzenia Bożego Narodzenia było obdarowywanie dzieci prezentami i wymiana prezentów między dorosłymi. Choinka stała się centralnym elementem w rodzinach klasy średniej dopiero w drugiej połowie XIX wieku, podczas tzw. „Bescherung” – rytuału obdarowywania się prezentami bożonarodzeniowymi.
W niemieckich rodzinach prezenty przynosił dzieciom Dzieciątko Jezus, czyli Pan Bóg, w Wigilię. W ukraińskich rodzinach grzeczne dzieci otrzymywały prezenty od św.Mikołaja. Wśród prezentów dla młodych dam dużą popularnością cieszyły się akcesoria i perfumy, a porcelana była również pożądanym prezentem.
Mężczyzn obdarowywano fajkami, cygarami, wyrobami skórzanymi i drogimi przyborami do pisania. Służącym dziękowano podarunkami pieniężnymi i dawano im odzież zimową.
Gdybyśmy na przykład w Wigilię Bożego Narodzenia, 24 grudnia 1906 roku, spojrzeli przez rozświetlone okna domów przy ulicach Pańskiej, Semihorodskiej i Ratusznej w Czerniowcach, bylibyśmy świadkami wspaniałej i radosnej uroczystości.
W dużej sali, na stole stoi choinka udekorowana świecami, orzechami, słodyczami, papierowymi aniołkami i kilkoma szklanymi bombkami. Obok choinki na stole leżą bogate i drogie prezenty.
Dla chłopca – skrzypce, dla dziewczynki – porcelanowa lalka, a dla dzieci pudełka z firmowym znakiem w kształcie kotwicy – to projekt firmy F. Ad. Richtera „kamiennych pudełek”, z których dzieci mogły budować wieże, zamki i mosty. W odświętnie udekorowanym salonie dzieci podskakiwały z radości, a dorośli, w wybornym towarzystwie, delektowali się wykwintnymi przysmakami, którymi uprzejmie częstowała ich gospodyni.
W rodzinach katolickich i protestanckich na wigilijnym stole nie było obowiązkowych potraw, ale gospodynie starały się przygotowywać najsmaczniejsze świąteczne potrawy. Mogli na przykład skusić się na bulion wołowy z jęczmieniem, pieczoną dziczyznę z duszoną kapustą w smalcu z marynowanymi śliwkami, a na deser -- szarlotkę zapiekaną.
Podczas gdy goście ucztowali, gospodarz w sąsiednim pokoju kalkulował wydatki i zastanawiał się, kiedy będzie mógł opłacić długie rachunki. W końcu był urzędnikiem ósmej rangi – jednym z najniższych. A życie w Czerniowcach wymagało życia ponad stan.
Tymczasem w wilgotnej i zimnej piwnicy kaprala policji miejskiej na stole leży skromny świąteczny obiad: chleb, bekon i pięć śledzi.
Kawiarnia Habsburg jest zatłoczona nawet w Wigilię. Goście z zapałem przeglądają lokalne świąteczne wydania gazet.
Ukraińskie rodziny w Czerniowcach obchodziły Wigilię 6 stycznia, a Boże Narodzenie 7 stycznia. Świętowanie 25 grudnia zaczęto dopiero w 1924 roku po reformie kalendarza. Dzieci otrzymywały prezenty 18 grudnia, w wigilię Mikołajek, podczas przedstawień w Ukraińskim Domu Narodowym – słodycze, nowe ubrania i buty.
Choinka stała się również centralnym elementem świąt Bożego Narodzenia w rodzinach ukraińskiej inteligencji w mieście. Na świątecznym stole znalazły się zarówno tradycyjne potrawy (kutia, pierogi, zupa grzybowa), jak i dania zapożyczone z kuchni europejskiej. Po kolacji otwierały się drzwi do salonu, gdzie dzieci znajdowały pod choinką prezenty.
Potem rodzina zaczynała wspólnie śpiewać kolędy, m.in.: „Bóg jest wieczny”, „Niebo i ziemia triumfują”, „Anioł przemówił do pasterzy”, „Leży w żłobie”, „Nadeszła nowa radość”.
W okresie świątecznym aktywna była również poczta świąteczna. Krewni i przyjaciele wysyłali sobie nawzajem kolorowe pocztówki z życzeniami „Wesołych Świąt” i noworocznymi.
Kateryna WALAWSKA,
główna badaczka obwodowego muzeum historii lokalnej.

